Za pierwszym razem whippet postanowił urządzić sobie kąpiel błotną. Ze
spaceru wrócił umorusany od stóp (tfu, łap) do głów. Dzięki zastosowaniu
szamponu Francodex udało mi się szybko doprowadzić go do stanu sprzed
wyjścia z domu - cały brud pięknie zszedł.
Drugi przypadek był wbrew pozorom cięższy, bowiem Mango wytarzał się - i to dość konkretnie. Oczywiście nie mogłam tego tak zostawić - pies wylądował w wannie. Szampon nie zaprzepaścił pokładanych w nim nadziei. Udało mi się w całości pozbyć nieprzyjemnego zapachu, którym przesiąknęła sierść Mango. Jakby tego było mało, futro zyskało wyjątkową miękkość.
Szampon jest dość rzadki, ale dobrze się pieni. Posiada bardzo delikatny zapach. Nie wywołuje żadnych reakcji skórnych. Zdecydowanie nie mogę też narzekać na brak skuteczności. Na ten moment to chyba mój numer jeden przy psie ubóstwiającym tarzanie się.
Drugi przypadek był wbrew pozorom cięższy, bowiem Mango wytarzał się - i to dość konkretnie. Oczywiście nie mogłam tego tak zostawić - pies wylądował w wannie. Szampon nie zaprzepaścił pokładanych w nim nadziei. Udało mi się w całości pozbyć nieprzyjemnego zapachu, którym przesiąknęła sierść Mango. Jakby tego było mało, futro zyskało wyjątkową miękkość.
Szampon jest dość rzadki, ale dobrze się pieni. Posiada bardzo delikatny zapach. Nie wywołuje żadnych reakcji skórnych. Zdecydowanie nie mogę też narzekać na brak skuteczności. Na ten moment to chyba mój numer jeden przy psie ubóstwiającym tarzanie się.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz